W lutym 2020 nikt nie spodziewał się tego, jak będzie wyglądać codzienność w kolejnych tygodniach. Każdy z nas prowadził swoje dotychczasowe życie i snuł plany na kolejne miesiące. Ogłoszona w marcu pandemia zmieniła wszystko. Dodatkowo, poza dbaniem o swoje zdrowie, musieliśmy odnaleźć się w nowych warunkach pracy czy nauki. Wiele firm i instytucji musiało radykalnie zmienić sposób funkcjonowania, a domy i mieszkania zamieniły się w biura. Teraz, praca z domu (z języka angielskiego „home office”), to już codzienność.

Ze swoich mieszkań za pośrednictwem Slacka, Zooma, Microsoft Teams (sprawdź też: Narzędzia wykorzystywane do pracy zdalnej – Tips&Hints ) i wielu innych programów, łączy się już prawie każdy. Zmiana dotknęła nawet tych, którzy wcześniej o pracy zdalnej mogli tylko pomarzyć, głównie ze względu na ograniczenia narzucane przez pracodawców. 

Pandemia zmieniła postrzeganie home office, a kilka miesięcy konieczności pracy z domów pozwoliło na przetestowanie zdalnego modelu działania i zmianę oceny jego efektywności nawet przez zagorzałych przeciwników. W takim razie, czy nasze mieszkania i domy to biura przyszłości?

Niektórzy pracowali zdalnie zanim to było modne

Zanim spróbuję odpowiedzieć na zadane przed kilkoma wersami pytanie, należałoby powiedzieć coś więcej o tym, jak praca zdalna wyglądała przed pandemią i rokiem 2020. Podzieliłabym jej postrzeganie na trzy grupy: negatywne, umiarkowane i entuzjastyczne. 

Home Office okiem sceptyków

Grupa mająca negatywne podejście to firmy zupełnie zamknięte na ten rodzaj pracy. Wg Owl Labs stanowi ona 44% firm na całym świecie. Takie podejście swoje źródło ma w braku zaufania do pracowników czy nawet możliwości skoordynowania takiego trybu działania. Nie wliczam w tę grupę zawodów, które nie mają racji bytu w takiej konfiguracji. W grupie umiarkowanej znajdowały się te osoby czy firmy, pozwalające na częściową pracę zdalną. Dla przykładu, z ograniczeniem do jednego dnia w tygodniu czy miesiącu. Tu zwykle grupa była większa niż entuzjastyczna, a ograniczenia wynikały przede wszystkim z niedostosowanej kultury czy narzędzi pracy oraz ograniczonego zaufania do pracy spoza biura.

Z danych Owl Labs wiemy, że 52% pracowników na świecie może pracować z domu raz w tygodniu, zaś 56% przynajmniej raz w miesiącu. 

Entuzjaści pracy we własnym pokoju

Zwolennicy czy inaczej entuzjaści pracy zdalnej to ci, którzy wykorzystują cały wachlarz jej plusów i z chęcią sami pracują z różnych miejsc na świecie.

Owl Labs w swoich raportach zaznacza, że 18% osób pracowała już przed lockdownem całkowicie zdalnie, a z roku na rok obserwowana jest tendencja wzrostowa.

Ta grupa to głównie małe, innowacyjne firmy z branży IT i samozatrudnieni czy niezależni kontraktorzy. Zdarzały się oczywiście korporacje, których kultura była nastawiona na zmiany i czerpała z tego bardzo duże korzyści. Choćby zatrudnianie najlepszych specjalistów z całego świata. 

Przy omawianiu entuzjastów, koniecznie należy wspomnieć o cyfrowych nomadach (ang. digital nomads), czyli ludziach pracujących wyłącznie zdalnie. Oczywiście nie tylko z domu, a z każdego zakątka świata, łącząc podróżowanie i odkrywanie świata ze stałą pracą. Ta grupa w pełni doceniając zalety pracy zdalnej, wykorzystała potencjał internetu i możliwości jakie niosą współczesne technologie do dostarczania tej samej jakości pracy bez przebywania w biurze. Ci właśnie, pracowali zdalnie zanim to było modne. Wspominając o nich nie mam zamiaru przekonywać o tym, że praca z różnych krajów jest świetna, a raczej podkreślić inny aspekt takiego trybu życia. 

Biuro jest zbędne?

Praca zdalna, czy to z domu czy z plaży daje możliwości jakich przywiązanie do biura nie jest w stanie zapewnić. Są to przede wszystkim oszczędność czasu i pełna wolność decydowania o miejscu zamieszkania. Jason Fried i David Heinemeier Hansson w swojej książce „Remote. Pracuj zdalnie, biuro jest zbędne” trafnie opisują oba elementy. Wskazują, ile godzin można zaoszczędzić eliminując konieczność dojazdu do firmy i jaką wolność daje możliwość zamieszkania tam, gdzie od zawsze chcieliśmy. Na przykładach ze swojego otoczenia Fried i Hansson udowadniają, że taki model rzeczywiście ma sens. Nie oznacza to jednak, że jest dla każdego. 

Źródło: internet

Punkt zwrotny – rok 2020

Rok 2020 to istotny punkt zwrotny, gdy idzie o miejsce pracy. To właśnie teraz toczą się rozmowy o tym, czy biura firm są nadal potrzebne i czy home office to biuro przyszłości.

Poruszanie się po wielu obszarach naszego życia uległo w tym roku przeorganizowaniu – to samo dotyczyło sfery zawodowej.

Wg firmy Gartner, 88% organizacji na świecie podjęło decyzję o reorganizacji pracy na zdalną by zminimalizować rozprzestrzenianie się koronawirusa (COVID-19).

Entuzjaści byli świetnie przygotowani! Dla nich zmian było relatywnie mniej, umiarkowane podejście pozwoliło przećwiczyć pewne aspekty tym, którzy podchodzili do home office trochę sceptycznie. Największe zmiany dosięgły przeciwników pracy spoza biura. To właśnie dla nich pandemia oznaczała konieczność dostosowania swojej organizacji, miejsca i zapewne myślenia w najbardziej znaczącym zakresie. 

W marcu 2020 nie było wyboru, bo praca z domu oznaczała wtedy być albo nie być. Pewnie każdy z nas słyszał o wyprzedających się laptopach, słabym przygotowaniu szkół i instytucji publicznych, a także szoku w firmach będących w tyle jeśli mowa o nowych technologiach. Znane problemy i obawy musiały być wyeliminowane praktycznie z dnia na dzień. Wydaje się, że nic nie stoi na przeszkodzie, by ponownie usiąść do rozmów o pracy zdalnej nawet tam, gdzie nie chciano o niej słyszeć. 

Biuro przyszłych pokoleń 

Pracowaliśmy z domu kiedyś, pracujemy i w 2020, ale jak będzie w kolejnych latach? Jak w obliczu poznanych plusów i minusów potoczą się losy biurowców i „home office”? Czy domy i mieszkania staną się biurami przyszłości, a biura firm staną się jedynie miejscem ważnych spotkań? A może nie są już wcale potrzebne?

Prawie każdy doświadczył na swojej skórze plusów i minusów pracy z domu czy innego miejsca. Przez pandemię wszyscy sprawdziliśmy to, o czym pisali Fried i Hansson. Zaoszczędziliśmy sporo czasu omijając miejskie korki, a czas mogliśmy przeznaczyć na dbanie o relacje rodzinne czy odpoczynek.

W badaniach CoSo Cloud czytamy, że 77% osób pracujących poza biurami swoich firm twierdzi, iż wzrosła ich produktywność.

W moim przypadku zwiększył się także komfort i skupienie na wykonywanych zadaniach. Ale nie tylko o plusach powinniśmy rozmawiać. Pojawiły się też dotąd nieistotne potrzeby materialne, jak biurko, wygodne krzesło, drugi monitor czy osobny pokój do pracy. Co więcej, ile osób i firm, tyle mocnych i słabych stron tej sytuacji. Nie bez przyczyny przecież w sieci zawrzało od artykułów i szkoleń dotyczących warunków pracy. Liczę nawet na to, że obecna sytuacja przysłuży się powstaniu kolejnych wartościowych książek o tematyce podobnej do wcześniej wspomnianej „Remote”. 

Home Office stanie się standardem?

Niewątpliwie zmaleje liczba osób i organizacji nastawionych negatywnie. Wiele firm już wprowadziło możliwość pracy mobilnej. Co więcej, znaczna część z nich, od marca nie powróciła do swoich biur i pewnie przez kolejne miesiące to nie nastąpi. Przyglądając się rynkowi pracy, coraz więcej współczesnych zawodów tak naprawdę nie potrzebuje przestrzeni do wspólnej pracy. Duża część z nich właśnie przenosi się do sieci, bo tego wymagają klienci. Nawet managerzy mogą z powodzeniem swoje zadania wykonywać z zacisza domowego (według raportu firmy Fundera jest to już 16%), a uczelnie wyższe przymierzały się już wcześniej do prowadzenia zajęć przez internet. 

Wydaje się więc, że rok 2020 znacząco przyśpieszył proces oswajania nas z pracą mobilną. I choć może brzmieć to mało prawdopodobnie, coraz więcej osób zacznie myśleć o przestrzeni swoich mieszkań i domów trochę inaczej. Biurko stanie się jednym z najważniejszych mebli, a posiadanie wydzielonego pokoju do pracy nie będzie niebawem nikogo dziwić. Według mnie zmieni się nie tylko obszar materialny, ale i zdolności interpersonalne nabiorą innego znaczenia.

Według Think With Google w bieżącym roku hasła powiązane z budowaniem zespołów zanotowały 9% wzrostu w wyszukiwaniu. Nic w tym dziwnego, kontakt przez narzędzia jest zupełnie inny niż ten osobisty. Jako społeczeństwo będziemy musieli nauczyć się inaczej się ze sobą porozumiewać. Co więcej, na niektórych praca na odległość ma negatywny wpływ.

Firma Buffer zauważa, że 19% pracowników zdalnych zgłasza doskwierającą im samotność.

Poza wymienionymi wadami i zaletami, praca z domu to także oszczędności, nie tylko pieniężne, ale także takie, które będą działały na korzyść ekologii (np. zmniejszenie zanieczyszczenia spalinami). Obserwowane zmiany mają też pozytywny wpływ na tych, którzy chcąc łączyć pracę z podróżami, a dotychczas mieli problemy ze znalezieniem pracodawcy. Otwiera się nowy, szerszy zbiór firm, dla których doświadczenie w tym obszarze stanie się atutem. A może z czasem i pożądaną umiejętnością?

Konkluzja

Jak widać, temat pracy z innego miejsca niż biuro pełne współpracowników staje się coraz ciekawszy i wymaga dokładnego rozpoznania, a obecnie stałego dopasowywania się i obserwacji. Kate Lister, szefowa Global Workplace Analytics szacuje, że do końca 2021 roku regularną pracę zdalną, choćby w częściowym wymiarze, wprowadzi nawet do 30% światowych firm i organizacji. Wygląda więc na to, że postępujące zmiany nie zwalniają tempa. Ci, którzy nadal nie zdecydowali się na „home office” prędzej czy później będą musieli się z nim zaprzyjaźnić.


Sprawdź nasze ostatnie wpisy: